Pierwsza rzecz to, ile czasu minęło od pierwszej miesiączki — bo to od tego zależy, co w ogóle uznaje się za nieprawidłowość. W pierwszym roku po pierwszej miesiączce znaczna zmienność cykli jest fizjologiczna. Później ocenia się je już według konkretnych granic, różnych w zależności od tego, ile czasu minęło — i to jest najczęstsze źródło zarówno nadrozpoznawania, jak i przeoczenia. Granice podaje przewodnik.
Druga: czy w ogóle jest rozpoznanie. Bardzo często okazuje się, że nie ma — jest podejrzenie albo kategoria pośrednia, a dziewczyna już przypisała sobie chorobę i przeczytała o niej wszystko. To jest różnica, którą trzeba nazwać wprost.
Trzecia rzecz to, co ją najbardziej dotyka i jak się z tym czuje. Trądzik, owłosienie, masa ciała, nieregularne cykle — dolegliwości leczy się według tego, co jej realnie przeszkadza, a nie według kolejności z podręcznika. Wytyczne zalecają też, żeby u nastolatek z PCOS pytać o objawy depresji, bo rozpoznanie i wygląd potrafią mocno obciążać. Jeśli córka się wycofuje albo jej nastrój wyraźnie się pogorszył, pomocy można szukać także poza gabinetem endokrynologa: w ramach NFZ skierowanie nie jest potrzebne do ośrodka środowiskowej opieki psychologicznej i psychoterapeutycznej dla dzieci i młodzieży (I poziom) ani do poradni zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży (II poziom).
Czwarta: co już bierze. Suplementy, preparaty ziołowe, „coś na hormony”, a przede wszystkim leczenie hormonalne — bo preparaty antykoncepcyjne wpływają na cykle i na ocenę hiperandrogenizmu, czyli dokładnie na to, na czym opiera się rozpoznanie u nastolatki. Pytanie pada wprost i przed diagnostyką, nie po niej.
Piąta rzecz to, jak je i jak mówi o jedzeniu. PCOS bywa uzasadnieniem dla restrykcji, a restrykcje u nastolatki bywają początkiem czegoś innego. Wytyczne zalecają, żeby przy tym rozpoznaniu brać pod uwagę zaburzenia odżywiania niezależnie od masy ciała — dlatego pytanie pada rutynowo, nie przy podejrzeniu.
Szósta: co usłyszała i skąd. Nastolatka, która przyszła z przekonaniem o niepłodności, wyjdzie z wizyty niepocieszona, jeśli nikt tego przekonania nie nazwie i nie sprostuje.
Siódma rzecz to, jak wygląda zapis cykli — albo czy w ogóle istnieje. Ocena regularności oparta na pamięci jest w tej sprawie zawodna, a bez zapisu części kryteriów po prostu nie da się sprawdzić. To jedna z niewielu rzeczy, które rodzina może przygotować sama i które realnie zmieniają wizytę.
I ósma, kierowana do rodzica: czy córka jest w tej rozmowie. Piętnastolatka, o której ciele i przyszłości rozmawia się w trzeciej osobie, wycofuje się z własnego leczenia — a jeśli rozpoznanie się potwierdzi, będzie z nim żyła przez lata.