To rzecz, o której warto wiedzieć zanim się wydarzy — bo bez niej drugi rok łatwo wziąć za utratę skuteczności.
W pierwszym roku tempo wzrastania często wyraźnie przyspiesza, bo organizm odpowiada na rozpoczętą terapię. Wielkość tej odpowiedzi zależy od przyczyny niskorosłości, wieku rozpoczęcia leczenia, etapu dojrzewania i innych czynników — dlatego u różnych dzieci wygląda bardzo różnie.
W kolejnych latach tempo zwykle się uspokaja. Największa poprawa przypada przeciętnie na początek leczenia, a potem dziecko rośnie wolniej niż w pierwszym roku. Mniejszy przyrost niż w pierwszym roku może więc być przebiegiem oczekiwanym — sam w sobie nie dowodzi, że lek przestał działać.
Ale nie każda słabsza odpowiedź to naturalne wygaśnięcie nadrabiania. Jeśli w drugim roku tempo wzrastania jest nieadekwatne — spowolnienie jest gwałtowne, a nie stopniowe, albo tempo spadło poniżej tego, co byłoby prawidłowe dla wieku dziecka nawet bez leczenia — trzeba to ocenić, nawet jeśli pierwszy rok był bardzo dobry.
Słaba odpowiedź już w pierwszym roku zasługuje na analizę, a nie na czekanie, że „może ruszy w drugim”. Odpowiedź w pierwszym roku jest ważną — choć niedoskonałą — wskazówką, jak leczenie będzie działać dalej. Im wcześniej znajdzie się przyczyna, tym więcej czasu na wzrastanie zostaje.
Praktyczna konsekwencja: rodzina, która w pierwszym roku widziała wyraźny efekt, w drugim widzi „nic” — i właśnie wtedy najczęściej pojawia się myśl o przerwaniu leczenia. Mniejszy przyrost to pytanie do lekarza, a nie powód do odstawienia leku.