Pierwsza rzecz to wiek dziecka co do miesiąca, nie w zaokrągleniu — inaczej ocenia się rozwój piersi u sześciolatki, a inaczej u dziewczynki, która za kilka tygodni skończy 8 lat. Granica 8 lat jest jednak umowna — dlatego oprócz wieku liczy się tempo zmian.
Druga: co to właściwie jest. To, co widać, może być tkanką gruczołową albo tkanką tłuszczową — u dziewczynki z nadmierną masą ciała rozróżnienie bywa niemożliwe bez badania. To jest jeden z powodów, dla których ta ocena nie odbywa się na podstawie opisu ani zdjęcia.
Trzecia rzecz to, czy jest coś jeszcze. Owłosienie łonowe, zmiana zapachu potu, zmiany trądzikowe, przyspieszenie wzrastania. Sam rozwój piersi, bez innych objawów, może być łagodnym wariantem, ale może też być początkiem przedwczesnego dojrzewania ośrodkowego (CPP), czyli wcześniejszego uruchomienia osi dojrzewania. Na początku nie zawsze da się te sytuacje odróżnić. Dlatego lekarz ocenia wiek dziewczynki, stopień rozwoju piersi, tempo wzrastania i to, czy zmiany postępują w kolejnych miesiącach.
Czwarta, i w praktyce często rozstrzygająca: jak dziewczynka rosła przez ostatnie lata. Wyraźne przyspieszenie wzrastania zwiększa podejrzenie postępującego dojrzewania — wytyczne Endocrine Society za sygnał do szybszej diagnostyki uznają m.in. tempo wzrastania powyżej 6 cm na rok. Stabilne wzrastanie przemawia za spokojniejszym przebiegiem, ale nie wyklucza wczesnej fazy dojrzewania — dlatego liczą się też badanie dziecka i kolejne wiarygodne pomiary. Pierwszą rzeczą, po którą sięga lekarz, jest więc książeczka zdrowia — a nie skierowanie na badania.
Piąta rzecz to, co dziecko mogło mieć w otoczeniu. Preparaty hormonalne stosowane przez dorosłych w domu — żele, kremy, aerozole, plastry — to realny i opisany scenariusz. Pytanie pada wprost i nie jest oskarżeniem.
Szósta: wywiad rodzinny. Kiedy mama dostała pierwszą miesiączkę, kiedy tata zaczął szybko rosnąć albo się golić, jak dojrzewało rodzeństwo. Wcześniejsze dojrzewanie bywa rodzinne — także po linii ojca — a przy okazji wychodzi wtedy informacja o wzroście rodziców, która przydaje się do oceny rokowania.
Siódma rzecz to, czy dziewczynka ma jakieś inne dolegliwości, których rodzice nie łączą z dojrzewaniem — bóle głowy, zmiany w widzeniu, dolegliwości brzuszne. Pytanie pada rutynowo, nie dlatego, że lekarz czegoś się spodziewa — służy wykluczeniu rzadkich przyczyn, a odpowiedź zwykle uspokaja.
I ósma, kierowana do rodzica: co córka o tym wie i co jej powiedziano. Siedmiolatka, przy której rozmawia się o jej ciele w trzeciej osobie, wychodzi z wizyty z przekonaniem, że jest z nią coś nie tak — nawet jeśli wszystko jest w porządku.